Opinie

1421385_10207821669953199_1017921377_n

Allianz Polska

Aviva

Boehringer Ingelheim

Bernard Trucks

Bayer

citibank

DAF Truck Polska

DuPont Poland

Emalia Olkusz

Energa

Ericsson India

Euro RTV AGD

Fiat

FMG International

Forever Living Products

Fujitsu Siemens Computer

General Motors

GlaxoSmithKline Pharmaceuticals

Górnośląski Bank Gospodarczy

Handlobank

Infovide Matrix

Jaguar Land Rover

Jysk

Kinnarps

Kredyt Lease

Kronopol Sp. z o.o.

Mach&Partner Consulting

Medim

Nationale Nederlanden

Nissan Polska

Orlen

Osram

Panorama Firm

Pentegy

Phillip Morris International

PKO BP

Polskie Radio

PZU

Raiffeisen

Radio ESKA

Radio KOLOR

Real

Reckitt Benkiser

Rigips

Roche

Ruch

T-Mobile

Warbud

Firma „Rożalski” istnieje od 1996 roku. W tym czasie wokół zgromadziło się wielu przyjaciół i współpracowników. Skuteczne porozumiewanie się ludzi jest dla nas fascynującą przygodą. Spotykamy się od wielu lat na warsztatach i seminariach. Kibicujemy sobie w naszych życiowych dokonaniach. Rozmawiamy. Czytamy te same książki. Cenimy tych samych ludzi. Oto niektóre z ich wypowiedzi…

Marek Rożalski

Pojechałam na szkolenie, a w domu zostawiałam garstkę ludzi, z którymi
nie mogłam dojść do ładu. Jest czwartek a ja wyciszona, spokojna z
pozytywnym nastawieniem i uczuciem, że budzi się coś uśpionego od
bardzo dawna: CZAS NA WIELKIE ZMIANY. Wieczorem kiedy moje robale już
marudzą „ołówek w zęby” i wszystko wraca :).
I coś co jest czymś bezcennym dla mnie jako dla mamy. Gramy w „osła”
całą rodzinką! Basia ma 4 lata i bawi sie ze swoim bratem Piotrem,
który ma 7lat. Słysze z pokoju zdanie. Zrobiłem osła – przepraszam Cię
Basiu, przecież możemy się podzielić klockami. Cała trójka zaczęła
współpracować – bezcenny obrazek. Zdaje sobie sprawę, że wymaga to
pracy, ale wiem, że warto, a to dopiero 4 dzień a tu tyle wspaniałych
rzeczy sie dzieje. Wygrałam, siedząc na tym krześle i każdy z Was ma w
tym swój udział. DZIEKUJĘ
Anna

Anna, październik 2013
Co do treningu „Przemawianie”, to piszę się na trening drugiego stopnia. A na minionym, próbowałem zrobić w moim przemówieniu inaczej niż „słuchowiec”. I zaleta z tego taka, że wszyscy się śmiali łącznie z Markiem. Efekt był inny od zamierzonego, bo nikt nie kupi tego, co sprzedaję. Dla mnie duże doświadczenie: jak polegam na intuicji, to rozśmieszam ludzi, ale nie osiągam celu. Ja, który nie umiem malować, rysuję podobno fajne rzeczy. Dziwne. Udało mi się coś zrobić wykorzystując naukę i pracę na flip charcie. Marta bardzo się bała tego treningu, ale odkryła w sobie talent który posiada od zawsze.
Tomek, czerwiec 2013
Po treningu „Synergia: Byłem i pozostaję pod wrażeniem postępu jaki Marek uczynił w samym szkoleniu. Zastanawiam się jeszcze w czym tkwi sukces, ale porównując moje trzy Synergie, w których brałem udział, to pierwsza sprzed 4 lat dostałaby ode mnie 100 punktów, ta sprzed roku 80, a ta ostatnia 150. Teoretycznie może to zależeć od relacji w jakiej się znajdowałem, na każdym z tych szkoleń oraz od grupy, ale przekonany jestem, że siła raczej tkwiła w Marku, jego pewności siebie, uśmiechu i pozytywnej energii, jaką emanował. Zauważyłem też więcej zmian na dobre dokonanych w programie niż przed rokiem.
Paweł, kwiecień 2013
Po treningu „Przemawianie”:Teraz łatwiej mi się mówi, gdy mam coś do powiedzenia. Wcześniej łatwiej mi się mówiło, gdy nie miałem nic do powiedzenia.
Xawery, styczeń 2013
Nie wiedziałem, że SYNERGIA będzie dla mnie TAK POTĘŻNĄ INSPIRACJĄ W MOIM ŻYCIU!!! Dziękuję, że pokazaliście mi moją ścieżkę w życiu. Ból gardła minął.
Krzysztof, listopad 2012
Marku, od momentu, kiedy ostatni raz byłam na Twoim treningu minęły już lata. I niby niewiele się od tego czasu zmieniło – a zmieniło się. Dziękuję Ci za inspirację i obudzenie świadomości, że można inaczej. To był też okres, kiedy uczestniczyłam w kilkunastu treningach, warsztatach, szkoleniach prowadzonych przez innych trenerów, również uważanych za mistrzów. Co ciekawe – na każdym z tych szkoleń miałam wrażenie, że jakaś część materiału, jakieś ćwiczenie, jakaś technika jest mi już znana i przywołuje na myśl konkretne ćwiczenie, konkretne doświadczenie z Twojego Pratyka NLP. W moim przekonaniu uczestnicząc w Twoich treningach nie zdajemy sobie sprawy jak bogaty program oferujesz, jak wiele można co najmniej dotknąć i potem -jeśli ktoś chce – dowiedzieć się więcej. Twoja praca ma sens.
Daria, październik 2012
Po treningu „Coaching”: Wróciłam po treningu do domu. Brnąc w śniegu, który sięgał mi powyżej kolan dostałam się do łopaty w garażu i o północy zaczęłam przerzucać śnieg. Był ciężki i mokry. Ale po krótkim czasie zapomniałam, że jestem zmęczona i jest mi zimno. Było coś pięknego w tym machaniu łopatą o północy, kiedy nade mną wirował śnieg pięknie tańcząc w świetle latarń, a wiatr podrywał puch z dachów i delikatnie muskał coraz bardziej gorące policzki. Nawet zapomniałam, że jestem w krótkiej spódnicy i letnich butach sportowych. Było mi dobrze. I teraz słyszę tych wszystkich kinestetyków, którzy z ręką opartą na brodzie, zmarszczonym czołem i ustami skrzywionymi z niedowierzaniem mówią mi, że jakoś tego mojego szczęścia nie czują. A wzrokowcy, których gałki oczne przez całą opowieść były skierowane w prawy górny róg stwierdzają, że nijak nie widzą i nie mogą wyobrazić sobie czy było mi fajnie czy nie. I wiecie co jest najwspanialsze? Że prawdopodobnie wszyscy mamy rację. A co było fajne przez te ostanie trzy dni? Doznanie tego, że każdy z nas był inny, wyjątkowy i razem stworzyliśmy świetną drużynę. Nieprawdaż?
Agata, grudzień 2010
Po treningu przemawianie: Uwierzcie mi do dziś nie wiem, jaki dowcip powiedziałam. Nie wiem też, kto się z niego śmiał, a kto nie zrozumiał. Tak, więc doświadczyłam tego i owego. Tego co przed i tego co po. I wiecie, co? Byłam tam dla siebie, i dla innych, i Wam polecam. Dzięki Marek za ujawnienie pomocnego mobilizującego stresu przed przemawianiem. Dzięki za strukturę w jego trakcie. Dzięki za metaforę na podsumowanie, tudzież na dobry przemowy początek. „Każdy chce mieć i każdy tak czy owak ma Tę krótką chwilę między wejściem swym i wyjściem! Każdy na jakimś instrumencie gra, Choć nie każdego oklaskuje się rzęsiście.” Pomysł na przemawianie, Wasze przekonanie, indywidualność i naturalność można włożyć w strukturę, która jest kluczem do sukcesu przemawiającego. Klucz jest w Was. Jeśli się odważycie, może Marek Wam go wskaże?
Asia, listopad 2010
Cześć Marku (…) To był trudny rok a w zasadzie to półtora dla mnie. Praktyk rozpoczął przemianę i proces, który mam wrażenie dobiega końca. Wychodzę z tego obolały i jeszcze ledwo co stoję na nogach. Wszystko Marek, wszystko, całe moje dotychczasowe życie odjechało. Nie zostało z niego nic (…) Marek, dziękuję Ci za pomoc w odnajdywaniu siebie. Tam głęboko we mnie zawsze miałem świadomość mojej misji, powołania, czy jak to się nazywa. Świadomość tego, że mam stanąć przed ludźmi, mówić do nich i budzić ich z transu. (…) … dostałem łomot. Za to, że życie buduję na lękach, że nie dam rady przetrwać i idę w tworzenie bezpieczeństwa finansowego. No i spełniły się moje obawy, że nie będę tego bezpieczeństwa miał. Zniknęło dotychczasowe życie i nadzieje z nim związane. Dzisiaj powstaję z dna. Nie opowiadam, że jestem nie do zdarcia. Ale potrafię powiedzieć: jaka piękna katastrofa. Była potrzebna, bo się nie słuchałem. To znaczy słyszałem siebie, ale nie dawałem sobie prawa głosu. No to nie było innego wyjścia, żebym zobaczył jak to jest na dnie. Gdyby nie Ty, program tworzenia bezpieczeństwa materialnego realizowałbym jeszcze długi czas. Kosztem swojej misji. Dzisiaj wiem, że bezpieczeństwo materialne może iść w zgodzie z misją. Dziękuję Marek, mam nadzieję, że będziesz mnie dalej wspierał. Dobrze jest znać takiego człowieka jak Ty. Pozdrawiam i dziękuję. Czuję wdzięczność
Przemek, wrzesień 2010
(…) Marek zastanawiał się czy ludzie muszą się tak męczyć i czy jego robota ma sens. Wiec potwierdzam: MA. Nawet jak ktoś z nas czyli jego uczniów wyjdzie i trzaśnie drzwiami to ma. Bo to oznacza, że ten ktoś też wiele się nauczył rozumiejąc gdzie jest granica, której na tym etapie nie chce przekraczać. Patrząc na mój przykład, myślę ze jeszcze długo, długo zastanawiałabym się dlaczego ja tak nie lubię dzieci. Rozmawiałam wczoraj o tym z rodzicami i powiedziałam im ze zrobiłam bardzo głęboki proces zrozumienia mojej relacji z mamą. Ja tak naprawdę zaczęłam pomału nad tym pracować w 2007 roku, a dokończyłam we wrześniu 2009 na „trójce” (Praktyk NLP spotkanie 3). Mam jasność sytuacji, wiem gdzie są moje ograniczenia. Widzę jaśniej przyczyny ludzkich zachowań. (…) Uważam ze trzeba jeździć na treningi. No to tyle. Jak widać napisanie dwóch stron A4 było pyknięciem, czyli POTRAFIĘ pisać, udaje mi się schudnąć, co się nie udawało przez lata, potrafię zrobić śniadanie….. jest dobrze! Pozdrawiam Was gorąco i wierzę, że to moje pisanie odbierzecie jako potwierdzenie że Wasza praca ma sens wielki i jestem Wam wdzięczna bardzo, że tak to wyszło. W akcie ślubu z całą pewnością poproszę o wpisanie klauzuli, że małżeństwo może zostać rozwiązane jeśli któraś ze stron nie przejdzie raz w roku szkolenia z samorozwoju :).
Agnieszka, marzec 2010
Po treningu „Coaching”, następnego dnia rano zrozumiałam wiele, wiele spraw. Teraz wnioski: 1. Należy podejmować wysiłki aby coś zmienić, jeśli nie czujemy sie dobrze sami z sobą, stwierdzenie z sekretu „czuj się dobrze” jest miarą tego, jaki na danym etapie osiągnęliśmy balans w życiu. Jeśli jest nam źle, a otwarcie się przed sobą zastanawiamy zaczynamy proces zmiany, szukamy jak powinno być wyobrażamy sobie pewne sytuacje i wówczas pomału, pomału do tego dochodzimy. 2. Gorzej jeśli w takiej niewygodzie życiowej jesteśmy i nic z tym nie robimy, jest nam źle, a my mówimy że jest ok. Wtedy życie ci tak walnie, że możesz się nie podnieść przez moment. Ale to był jedyny sposób, bo kłamaliśmy sobie wcześniej. 3. Szukanie pomocy na treningach, na które jeżdżę, jest tylko i wyłącznie przyspieszeniem pewnych procesów, które samoczynnie w życiu zadziałyby się, ale może zajęłoby to więcej czasu. To że wydaje się, że nic się nie zmienia, to nieprawda. Zmienia się. Ale czasami procesy idą podskórkowo, niezauważalnie, albo jest ich kilka na raz. Ze zmianami w życiu jest tak, że nie wiesz co tak właściwie będzie zmieniane, jaka potrzeba jest niezaspokojona i będzie zaspakajana. Mój wniosek jest taki, że nie wolno sie poddać i trzeba zaufać sobie, intuicji – ona mi powiedziała: „wytrwaj”. Słuchać siebie. Wewnętrzne „wiedzenie” jest potężne. 4. Nikt niczego nam nie robi. Mamy wpływ tylko na swoje życie i to jak my się czujemy. Należy zaufać innym, że sobie poradzą sami, bo znowu tylko oni mają wpływ na swoje życie. Jeśli my czujemy sie źle i pozwalamy aby inni nas „rozjeżdżali”, to tylko sami sobie to robimy bo nie stawiamy granic. 5. Trening z grupą daje dużą wymianę różnych doświadczeń, pracując z innymi odkrywasz pewne sprawy u siebie, bo masz lustro w innych. Dlatego łatwiej jest się uczesać i ładnie wyglądać stojąc przed lustrem. 6. Moje porównanie do Guliwera wczoraj uważam za bardzo trafne. Położyć się, bać, pozwolić poprzyszywać do ziemi. I te linki strachów, lęków tak trzymają człowieka. I nie ma sił, aby sie wyrwać. Pada deszcz – a on leży, jest zimno – wytrzymuje. Podchodzą ludzie – oblewają wodą, też wytrzymuje, bo to tylko woda. I tak sie zastanawiam co muszą inni zrobić, aby ten Guliwer znalazł w sobie siły które ma, bo to duży i silny facet, aby uwolnił się z tych linek wstał i poszedł. Ile jeszcze ten Guliwer wytrzyma…?
Małgosia, luty 2010
Jakoś sobie radzę. Jak wiesz założyłem firmę i walczę z kolejnym grafikiem by wykonał kolejną cześć projektu. Na co dzień dużo pracuję, stąd jestem nierzadko zmęczony. A robię to po to by zrealizować marzenia. Jednak nie jest prosto. NLP pomaga mi w tym, wówczas kiedy coś nie pójdzie dobrze i brak dobrego samopoczucia psuje efektywność. Ważne jest to, iż walczę (fajnie by było napisać iż jest coraz bardziej z górki ale daleko do tego :)) i faktycznie powoli pniemy się w górę. Chciałbym szybciej i ku temu zmierzam największy problem, to dyscyplina, by regularnie codziennie robić krok i więcej do celu. Wciąż pamiętam o swojej misji, wciąż się z tym zgadzam, iż to jest ok. Misja pomyślnie przechodzi test. Może Marek zorganizujesz spotkanie (odpłatne lub nie) na konkrety temat, w celu wymiany doświadczeń i zmobilizowania ludzi, by nie zapominali o używaniu technik NLP.
Tomek, listopad 2009
Piszę ten list, aby podziękować za całego „Praktyka” w całości i za każdą część z osobna. Gdyby ktoś wcześniej powiedział, że spotka mnie taka wspaniała przygoda – przygoda życia – zwyczajnie nie uwierzyłabym. Piszę, aby powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczna, pełna podziwu co do umiejętności, wrażliwości i niezwykłej mądrości. Żeby tak pracować trzeba to lubić, trzeba zaangażowania na maksa, trzeba też odwagi. Mówię ludziom, na jakim szkoleniu byłam i bardzo możliwe, że ode mnie zgłoszą się dwie osoby. Moja reklama brzmi: znajdziecie sie w dobrych rękach, bo facet, który to prowadzi dba bardzo o to, aby nie krzywdzić ludzi i daje energię, która pozwala myśleć tak, jakby się miało całkowicie odświeżony mózg – oczywiście ja mam być potwierdzeniem moich słów…i jestem. Czuję się znacznie młodziej – inaczej się poruszam, mówię, myślę, kontaktuję z ludźmi (utrzymuję sporo kontaktów z naszą ekipą). Inne szkolenia mi nie smakują (i to jest ta wada po naszych spotkaniach).
Lidka, wrzesień 2009
Chcę też bardzo podziękować za dziwne z początku, chociaż bardzo fajne przeżycia i doświadczenia związane z Praktykiem. Jest u mnie w pracy jeden osobnik, który uważa to całe NLP, za jakąś bzdurę kompletnie nic nie dającą. Swoją drogą ciekawe jak to się stało, że w zeszłym roku zrobiłem obrót o 30% wyższy niż w roku 2007, hmm… Ciekawe dlaczego odpalając kotwicę śmiechu, nagle gęba mi się cieszy od ucha do ucha, chociaż nastrój mam do bani. I zupełnie nie wiem dlaczego jadę w Niedzielę na szkolenie do Pragi, na które nikt mnie wcześniej nie zaprosił i o nim nie powiedział. Można by jeszcze wiele wymieniać. Jak spojrzałem sobie ostatnio na listę moich 15 najskrytszych marzeń, którą robiłem na Synergii 01.02.2008, to okazało się, że zostały mi jeszcze 3 rzeczy do spełnienia, z czego jedną zrealizuję w wakacje. Tak czy inaczej bardzo dziękuję, że miałem przyjemność uczestniczyć w całym praktyku. Szczególnie za Synergię, bo to ona dała mi największego kopa, chociaż Hipnoza też dała mi nieźle popalić. Nigdy bym się nie spodziewał takich reakcji po sobie.
Zbyszek Tatuś, luty 2009